Kupujemy sercem czy rozumem? O decyzjach mieszkaniowych zapadających między analizą finansową a energią miejsca
Czy zakup nieruchomości to chłodna kalkulacja, czy decyzja podejmowana intuicyjnie? Doświadczenie rynku pokazuje, że prawda leży gdzieś pośrodku. Coraz częściej, obok ceny za metr, zdolności kredytowej i potencjału inwestycyjnego, pojawia się jeszcze jeden czynnik – „energia” danego miejsca.
„To, że sprzedaż to emocje, to że musi się nam dana nieruchomość spodobać to chyba wiedzą wszyscy. I ci racjonalni i ci nieracjonalni” – mówi Iza Miks Kożuchowska, agentka nieruchomości z ponad 20-letnim doświadczeniem. W branży lubi się nazywać agentką zmiany, bo zmienia ludziom życie i stara się to robić jak najlepiej dla swoich klientów.
Gdy „czuję” wygrywa z tabelą w Excelu
W praktyce wygląda to tak: klient wchodzi do mieszkania, które spełnia wszystkie ustalone wcześniej kryteria – budżet się zgadza, metraż jest odpowiedni, lokalizacja dobra, ekspozycja okien poprawna. A jednak po kilku minutach mówi: „Nie czuję tego miejsca”. Z perspektywy czysto finansowej taka decyzja bywa niezrozumiała.
Ale dom to nie akcje na giełdzie – to przestrzeń codzienności, relacji, odpoczynku. Intuicja często pełni funkcję wewnętrznego systemu bezpieczeństwa, dlatego nie warto ignorować tego subtelnego czynnika. Tu można poruszyć kwestie biohakingu – jeśli gdzieś podświadomie źle się czujesz, to organizm nieświadomie zalewa nas hormonami stresu, lęku – dyskomfortu. W praktyce coraz częściej pojawiają się klienci, którzy zwracają uwagę na “energię” miejsca, numer mieszkania (kierują się numerologią) czy przyprowadzają ze sobą radiestetę. Pytają o to, kto wcześniej tu mieszkał, jakie wydarzenia rozgrywały się w tej przestrzeni, zastanawiają się czy „czują to miejsce” – zwraca uwagę Iza Miks Kożuchowska.
Niektórzy sprawdzają numerologię adresu, inni interesują się przebiegiem żył wodnych pod budynkiem, wierząc, że mogą one wpływać na samopoczucie domowników, inni odpowiednim układem planet.
Ósemka bywa symbolem dobrobytu i nieskończoności, siódemka kojarzy się z intuicją i harmonią, ale w numerologii to często nałogi, depresja, samotność, z kolei trzynastka – choć w Polsce coraz rzadziej – nadal budzi wątpliwości części kupujących. Czy numer wpływa na wartość nieruchomości? Formalnie nie. Ale jeśli dla klienta ma znaczenie symboliczne, może wpływać na jego decyzję zakupową. A rynek jest wypadkową decyzji ludzi, nie tylko statystyk.
Zdarza się też analiza ustawienia drzwi wejściowych względem głównej przestrzeni dziennej czy proporcji pomieszczeń – nie tylko pod kątem funkcjonalnym, ale również harmonii i przepływu energii – tu wchodzą do gry specjaliści od feng shui. Za energetycznie korzystne uznaje się m.in. mieszkania z wyraźnie wydzieloną strefą wejścia (bez wpadania od razu „w środek życia domowego”), z dobrą cyrkulacją powietrza i światła, bez ostrych, dominujących krawędzi czy przytłaczających, niskich sufitów. Ważna jest też tzw. pozycja mocy, czyli miejsce w salonie lub sypialni, z którego widać drzwi, ale nie znajduje się bezpośrednio na linii wejścia, gdzie znajduje się toaleta.
Gdy historia zostaje w ścianach
Jednym z najbardziej delikatnych tematów jest wpływ traumatycznych wydarzeń na odbiór nieruchomości. Rozwody, długotrwałe konflikty, śmierć właściciela, czyli to sytuacje, które dla niektórych kupujących zmieniają percepcję miejsca.
Nawet jeśli z prawnego i technicznego punktu widzenia nieruchomość wszystko jest bez zarzutu, część osób odczuwa wyraźny dyskomfort. Inni z kolei podchodzą do tego całkowicie neutralnie.
„Nie ma co lekceważyć tego, że ludzie różnie odbierają przestrzeń. Jeżeli ktoś czuje, że w danym miejscu wydarzyło się coś trudnego, warto to uszanować. Z przestrzenią można pracować – poprzez zmianę aranżacji, światła, kolorów, oczyszczaniem przestrzeni, które wielu klientów praktykuje (zdziwilibyście się Państwo, którzy to klienci). Najważniejsze, żeby przyszły właściciel czuł się bezpiecznie” – podkreśla Iza Miks Kożuchowska.
W praktyce taka „praca z miejscem” może oznaczać generalny remont, zmianę funkcji pomieszczeń, oczyszczenie przestrzeni światłem, dźwiękiem czy jak to ma miejsce w Kościołach kadzidłami mirrą, palo santo, białą szałwią, a czasem jest to praca właśnie bardziej psychologiczna z klientem.
Balans między światem finansów a światem odczuć
W podejściu do nieruchomości ważną rolę odgrywa analiza liczb i parametrów. Jednym z kluczowych wskaźników jest choćby ROI, czyli stopa zwrotu z inwestycji, a także potencjał wzrostu wartości nieruchomości w czasie. Dlatego fundamentem decyzji zakupowych powinna być rzetelna ocena danych oraz realnego potencjału inwestycyjnego.
Jednocześnie praktyka rynku pokazuje, że nie wszystkie decyzje podejmowane są wyłącznie w oparciu o kalkulacje. W procesie wyboru mieszkania często pojawiają się także mniej oczywiste czynniki – związane z intuicją, pierwszym wrażeniem czy poczuciem dopasowania do miejsca. Dla wielu osób to właśnie moment wejścia do nieruchomości i subiektywne odczucie przestrzeni staje się jednym z ważnych elementów ostatecznej decyzji.
„Nieruchomość to nie tylko aktywo w portfelu. To przestrzeń, która ma nas wspierać. Najlepsze decyzje zapadają wtedy, gdy liczby się zgadzają, a jednocześnie wchodzimy do środka i czujemy: tak, to jest moje miejsce.” – dodaje Miks Kożuchowska.




